czwartek, 2 lipca 2015

Dom oblany

I już po parapetówce... Dom został oblany przez dużą grupę naszych znajomych. Wiele powierzchni zostało oblanych dosłownie ;) Dzięki tej pierwszej i tak dużej imprezie zrozumiałam, że położenie płytek wszędzie poza sypialniami było najlepszym rozwiązaniem z możliwych. Obiecuję, że już nigdy (do czasu znudzenia) nie będę narzekała na wybrany przeze mnie gres. Cieszę się, że nie zdecydowałam się dzielić salonu na część jadalnianą z płytkami i wypoczynkową z panelami. Teraz bym pewnie załamywała ręce nad napuchniętymi i porysowanymi deskami ;)
Na parapetówkę przygotowałam listę prezentów. Obawiałam się, że będzie to dość nieskromne, tym bardziej, że większość gości przyjechało z jedzonkiem i jakimś mocniejszym trunkiem ;) Jednak wiele osób stwierdziło, że lista była przydatna. A ja nie ukrywam, że nigdy nie byłam tak zadowolona z niezwykle trafnych i pięknych prezentów :)
Te bardziej dekoracyjne znalazły już swoje miejsce.








Parapetówka zmobilizowała nas też do wykonania pewnych prac, na które wcześniej nie było czasu. Mobilizację poczuła chyba także firma wykonująca naszą ulicę, bo w piątek zakończyli prace. Podobnie jak nasza ekipa od elewacji. Dzięki nim goście nie musieli oglądać szarego domu, tylko piękny biały! :)


Do pełni szczęścia brakuje nam jeszcze ładnie zaaranżowanej zieleni. Póki co żyjemy w otoczeniu piachu i chwastów. Mamy już przygotowany wspaniały projekt ogrodu, który możliwe, że jeszcze w tym roku częściowo uda nam się wcielić w życie :)


Ostatnia nowość to tapicerowane panele w naszej sypialni.








środa, 1 lipca 2015

Tapetowo

Jeszcze tylko kilka chwil zostało mi na cieszenie się ładnym i czystym domem. W sobotę parapetówka ze sporą liczbą gości. Nie wiem co może się na niej dziać ;)

W sypialni od kilku dni za sprawą ogromnej fototapety mamy niebiański klimat. Zainspirowana internetowym znaleziskiem nosiłam się z zamiarem jej naklejenia od kilku miesięcy. Jej głównym celem jest zamaskowanie drzwi do garderoby. Ponadto ma oczywiście urozmaicić nasze wnętrze. Czy jej się to udało? Myślę, że tak.






















Efekt dla niektórych może być zbyt sielsko-anielski. Ale czy w sypialni nie mamy się czuć jak w niebie? ;-)
Byłoby jeszcze milej, gdybyśmy przykleili nasze tapicerowane panele. Niestety przyjechały w jakimś koszmarnym kolorze i musiałam je zwrócić. Najgorsze, że ich produkcja trwa ok. 14 dni roboczych, a ja nienawidzę czekać.

Po długim czasie doczekałam się na szafę do łazienki. Jestem z niej bardzo zadowolona. Nie przytłacza, mimo że sięga sufitu. Uważam, że dobrym pomysłem było połączenie dwóch kolorów. Teraz przynajmniej zrzut do pralni nikogo nie przeraża, odkurzacz i mop są ukryte, a ręczniki z garderoby zwolniły mi trochę miejsca :)































Od kilku dni mam w głowie pewien plan. Chcę przykleić tapetę w salonie. Odwidziała mi się fioletowa (a co gorsze dla niektórych brązowa) ściana, przy której stoi stół. Jest tam za dużo kolorów, a w dodatku biały włącznik i gniazdko nie dodają jej uroku. 
Spodobały mi się tapety w mój ulubiony graficzny biało-czarny wzór. Nie mam 100% pewności jak on ma do końca wyglądać, dlatego wciąż szukam inspiracji.

piątek, 12 czerwca 2015

Lato pod namiotem

Doczekałam się w końcu ciepła i spędzania beztroskich chwil na naszym tarasie :)

Jestem bardzo zadowolona z zakupu namiotu. Początkowo miałam obawy, czy do dobra inwestycja. Teraz wiem, że tak. W czasie deszczu jestem spokojna o nasze meble, gdy wieczorami trochę wieje związuję zasłony i tego nie odczuwam, a gdy mocno praży nie martwię się o porażenia słoneczne :) To też dobry sposób izolacji od przechadzających się ludzi (których jest raczej niewielu) oraz od niezbyt ładnego otoczenia.

W czasie upałów mieliśmy małą, rodzinną uroczystość i namiot sprawdził się świetnie. Gdyby nie on raczej nie wysiedzieliśmy na dworzu w to okrutnie gorące popołudnie.



Przydaje się również jako dodatkowy wieszak na pranie ;)
















A wieczorem nabiera innego klimatu.


Oczywiście chciałabym go jeszcze lepiej ozdobić kwiatami i innymi akcesoriami, ale jeszcze nie mam konkretnego pomysłu.

sobota, 6 czerwca 2015

Zrobiło się gorąco!

Hej!
Mimo chęci wypadłam z rytmu regularnego dodawania postów. Może wpływ na to ma moje złe samopoczucie, a może też niewielkie zmiany w naszym domu.

Zgodnie z planem odbyliśmy wycieczkę do Ikea. Kupiliśmy na taras prezentowany wcześniej zestaw drewnianych mebli ogrodowych, a dodatkowo biały namiot. Wkrótce pokażę jak wygląda w mojej aranżacji ;)


Pomyślałam, że dzięki niemu będę spokojna o nasze meble, które nie będą narażone na bezpośrednie działanie promieni słonecznych i deszczu. Są też minusy tego rozwiązania, czyli ograniczenie dostępu światła i ciepła do drzwi tarasowych, a co za tym idzie do salonu. Jednak jestem pewna, że wieczory pod nim spędzone w towarzystwie świec, roślin i różnych tekstyliów będą bardzo przyjemne (rzecz jasna pod warunkiem założenia moskitiery :P).

Salon tak jak planowałam wzbogacił się o dwie półeczki. Inspiracją do tego działania, które swoją drogą należało do dość żmudnych (dzięki Mężu za cierpliwość! :*) było znalezione w internecie zdjęcie, które jakiś czas temu pokazywałam. Oczywiście u nas wygląda to zupełnie inaczej i dość banalnie. Ale czy ktoś spodziewał się innego finiszu? ;)


Dostałam już paczkę z plakatami, ale nie mam jeszcze odpowiednich ramek i rzepów do wieszania obrazów. Mam nadzieję, że rzepy utrzymają obraz w wym. 100 x 70, bo nie mam innego pomysłu na jego zawieszenie tuż nad skrzynką elektryczną. A wiem z doświadczenia, że spotkanie wiertarki z przewodem pod napięciem nie należy do przyjemnych :)

Wciąż czekam na tapicerowane panele, wciąż czekam na ekipę od elewacji, czekam na bramę, czekam aż ktoś wybierze i posadzi nam tuje, usunie chwasty, posieje trawę, zaplanuje ogród...
Ech, jeszcze dużo tego wszystkiego przed nami.

sobota, 23 maja 2015

Krzesła i inne dodatki

Ostatni tydzień minął pod znakiem krzeseł.
Wzbogaciłam się o krzesło enzo do toaletki. Model ostatnimi czasy strasznie popularny. Wybrałam je oczywiście ze względu na nogi, które pasują do reszty mebli. Ich kolor delikatnie odbiega od koloru nóg toaletki, ale nie jest to rażąca różnica.
Jak można zobaczyć poniżej rażąco od stołu różnią się krzesła w salonie. Jak już wcześniej pisałam nie znaleźliśmy takich o identycznym wybarwieniu, więc zdecydowaliśmy się na kontrastujące. Czy to była dobra decyzja? Sama nie wiem. Póki co nie mogę się do nich przyzwyczaić; może dlatego mi jakoś nie pasują, chociaż uważam, że same w sobie są bardzo ładne.





Było też małe przemeblowanie.
Szafa z przedpokoju wylądowała w pokoju środkowym. Myślę, że teraz wygląda znacznie lepiej. W jej miejsce tymczasowo postawiłam jedno z krzeseł, które już się nie zmieściło przy stole.








































 Ostatnio znalazłam ciekawe rozwiązanie, które można by było zastosować w tym miejscu.
 

Z takim powieszonym wieszakiem jeszcze się nigdzie nie spotkałam ;)

Zamówiłam tapicerowane panele na zagłówek, ale niestety czas oczekiwania wynosi aż 14 dni. Ale jakoś to zniosę,bo od dłuższego czasu moje życie opiera się głównie na wypatrywaniu kuriera lub wyczekiwaniu na telefon ze sklepu o możliwości odbioru zamówionego towaru. Dobrze, że w ikea jest wszystko od ręki ;) w środę znów tam zawitam, więc może będą jakieś nowości :)

Wymyśliłam kolejną robótkę dla mojego małżonka ;) 
Betonowe donice.
To chyba będzie trudniejsze od stolika z palety, ale czego się nie robi dla kochanej żony :p

W oknach wiszą już uszyte firanki i zasłona. Wiem, że teraz dla wielu osób firanki to przeżytek. Ja jakoś nie mogłam się im oprzeć. Według mnie wnoszą do wnętrza świeżość i przytulność, o którą u nas jeszcze trudno przy pustych ścianach i niezagospodarowanych powierzchniach. Jednak nie twierdzę, że wnętrza bez firanek są złe. Gdy są odpowiednio zaaranżowane i wypełnione odpowiednią ilością dodatków nie potrzebują w oknach towarzystwa zakurzonych materiałów.







Nie potrafię zrobić dobrego zdjęcia pod światło :(

W sypialni szyna jest tylko nad oknem. Chciałam by była na całej długości ściany, by można było powiesić zasłony, ale kratka wentylacyjna zamieszczona na suficie skutecznie mi to uniemożliwiła. Mogłam kupić coś z klasycznych karniszy, jednak mnogość ich wzorów i kolorów odwiodły mnie od tej decyzji.


W salonie oprócz firanki powiesiłam czarną zasłonę.Czarną, bo tylko taki kolor był dostępny z ciemnych barw pozbawionych wzorów i połysku. 
Nie do końca takiego efektu się spodziewałam, gdyż całość wygląda trochę niesymetrycznie. Część ściany zakryta, część pusta. Liczę, że zawieszenie półek nad kanapą zniweluje te różnice i wszystko będzie grało :)


A takie ładne kolory gościły na piątkowym niebie...

poniedziałek, 18 maja 2015

Minko.co! i stolik z palety

Najlepsze co mnie spotkało w minionym tygodniu, to otrzymanie paczki z nowymi mebelkami. Minko daje radę. Są cudowne! :D sami oceńcie ;)



 
                                          






Aktualnie czekam jeszcze na pasujące krzesło do toaletki i tapicerowane panele, które posłużą jako miękki zagłówek. 
A jeszcze przed nami montaż drzwi do garderoby i przyklejenie ogromnej fototapety. 
Później przyjdzie pora na detale na ściany, a w oknie powieszę zwiewną firankę, która już jest w trakcie szycia. 
Ku mojemu zaskoczeniu mój mąż własnoręcznie zrobił nam stolik z palety. Moim zdaniem kółka są jak od małego traktorka, ale na szybko udało się kupić tylko takie. Jednak do wypoczynku na tarasie nie potrzebujemy niczego lepszego :)




W końcu udało mi się kupić kilka ciekawych plakatów. Planuję je powiesić w czarnych ramach na ścianie w przedpokoju.


Jest jeszcze jeden. Ale ten już może trafi do salonu.